sobota, 5 grudnia 2015

45. Perfect

Ciepło bijące z kominka obija się o moje zmarznięte policzki, kiedy wchodzę do domu otrzepując buty ze śniegu. W tym roku zima zaskoczyła wszystkich,a już szczególności mnie. Kładę torby na boku i zdejmuje płaszcz odwieszając go na wieszak. Chwilę po mnie wchodzi Lou, który jest jeszcze bardziej zasypany torbami niż ja. Nie chce wiedzieć ile pieniędzy zostawiliśmy dzisiaj w galerii.
-Ostatni raz pojechałem z tobą na zakupy - zaklina się chłopak, a ja jedynie zaczynam się śmiać
-Dobrze wiemy, że i tak pojedziesz- stwierdzam podchodząc do niego zawieszając mu ręce na szyi. Uśmiecha się kiedy całuje go w policzek.
-Skąd ta pewność ?
-No nie wiem - moje wargi znajdują jego, a na moje zmarznięte policzki wstępuje ogień.- Może dlatego
Lou zaczyna się śmiać, kiedy obdarzam go uśmiechem małej dziewczynki.
-Jesteś strasznie zimna - stwierdza przytulając mnie
-Odrobinę. Ty też nie wyglądasz na rozgrzanego
-Fakt. Jest mi zimno jak cholera !
-Zaniosę to do pokoju, a ty możesz zrobić mi herbaty- śmieje się
-I co jeszcze ? - pycha- będzie raczej odwrotnie księżniczko
-Niech będzie - wzdycham kierując się w stronę kuchni.
Wyjmuje z szafki dwa kolorowe kubki i wstawiam wodę. W czasie kiedy się przygotowuję, włączam radio i zaczynam szukać jakiegoś sensownego jedzenia w lodówce. Niestety jedyne co znajduje to stara pizza sprzed tygodnia.
-I tak nie znajdziesz tam nic zdatnego do jedzenia- śmieje się Rose wchodząc do pokoju
Odwracam się i sama nie wiem co powiedzieć. Praktycznie jej nie znam, nie wiem nawet czy pamięta jak mam na imię. Dziewczyna chyba wyczuwa moje zmieszane i zaczyna się śmiać.
-Jestem Rose. Poznałyśmy się na ostatniej gali. - śmieje się podając mi dłoń
- Ja… to znaczy, wiem kim jesteś - chichocze- Nie wiedziałam tylko czy to działa w drugą stronę.
Dziewczyna zaczyna się śmiać. No jasne kolejny raz zrobiłam coś głupiego.
-No co ty. Jak mogłabym o tobie nie słyszeć. Słynna Emilly Smitch.
-Nienawidzę jak mnie tak przedstawiają - przyznaje spotykając się z promiennym uśmiechem dziewczyny.
Już zaczynam ją lubić. Biorę jabłko i kładę je na tacy.
-Wcale się nie dziwię. -wzdycha- Ale nie przyszłam tu po to.
Przerywam krojenie jabłka i odwracam się w jej stronę. O co jej chodzi ?
-W takim razie, co się stało ?
-Chciałabym z tobą szczerze pogadać, wyjaśnić parę spraw. Odkąd tu jestem mam wrażenie, że mnie unikasz.
Uśmiecham się na słowa dziewczyny i gestem zapraszam na kanapę. Obie siadamy naprzeciwko siebie
-Chciałabym, żebyśmy się lepiej poznały. Nie wiem jak cie traktować. Z dnia na dzień znalazłam się w domu pełnym sław…..
-.....i zupełnie nie możesz się odnaleźć - kończę
-Dokładnie tak
-Wiesz, w takim razie, nazywam się Emilly Smitch. Miło mi Cię poznać.
-Rose Evans. Mi również - śmieje się
-A więc Rose, teraz trochę lepiej ? Nie martw się, czułam to samo wprowadzając się tutaj.
-Znacznie.
Przez następna godzinę gadamy bez końca. Jak zwykle o wszystkim i o niczym, co po chwila wybuchając śmiechem na wspomnienia dziecinnych żenujących sytuacji.
-A co z twoimi rodzicami ? - pyta w końcu
Odkładam pustą szklankę na stolik i znów kieruje wzrok na Rose
-Zostawili mnie jak miałam 9 lat - wzdycham
- Ja... przepraszam nie chciałam. Strasznie mi głupio ja...
-Nic się nie stało - śmieję się - To nic takiego. Pogodziłam się już z tym lata temu. Zresztą, tak jest lepiej.
-Jasne. Chciałam jeszcze tylko…..
-Widzę, że tu jakieś większe spiski się kreują - przerywa Niall siadając obok na kanapie.
W pierwszej chwili mam ochotę walnąć go w twarz. Nadal w środku jestem na niego zła. Przecież mógł mi to powiedzieć. Unika mojego wzroku, od kiedy tylko wszedł do pokoju. W co my gramy ?!
-Spiski, które przerwałeś- wypalam nie myśląc co mówię
- Rozmawiamy - odzywa się Rose- a ty tu w jakiejś konkretnej sprawie ?
- Po prostu. Stęskniłem się - mówi całując ją w policzek.
- Zostawię was - uśmiecham się - Muszę sprawdzić gdzie się podział Louis.
Kiedy odchodzę słyszę śmiech Rose.Strasznie ją polubiłam.
Już mam wchodzić do pokoju, kiedy nagle zatrzymuje mnie Perrie.
-Czekaj !
-O co chodzi ?- jestem zdezoriętowana- Pomyliłam pokoje ?
- Nie ,ja tylko...chciałam ci coś powiedzieć. Możemy pogadać ?
-Jasne, tylko wezmę komórkę
-NIE !
Odwracam się zaskoczona  w stronę przyjaciółki. O co chodzi ?
-Perrie co ty robisz ?
Muszę ci coś koniecznie pokazać - mówi ciągnąć mnie za rękę. Chcąc czy nie podążam za przyjaciółką aż do tarasu, gdzie po założeniu kurtek wychodzimy w przenikliwy mróz.
-A więc ? - coraz ciasnej opatulam się płaszczem - Co chciałaś mi pokazać ?

Olivia

Ostatni raz poprawiam obrus przyglądając się dziełu jakie stworzyłam na stole. Zbiór ciast, sałatek i Bóg wie czego jeszcze sprawia, że zaczyna mi burczeć w brzuchu. Nie pamiętam kiedy ostatni raz gotowałam,  mam nadzieję, że smakuje choć odrobinę tak dobrze jak wygląda. Ścieram rękawem pot z czoła i ściągam z siebie fartuch odwieszając go na miejsce. Ostatnie danie wędruje na stół, kiedy ponownie poprawiam całą zastawę. Ma być idealnie. Rose zapala świeczki i kończy dekorowanie pokoju kiedy Niall podłącza laptopa do telewizora.
-Wygląda na to, że wszystko jest gotowe.
-Mam nadzieje, że jej się spodoba.- mówi Rose- Tylko gdzie Lou ?
-Nie martw się o niego. Planował to od miesięcy. To mają być jej najlepsze urodziny !
-Jak Perrie da radę utrzymać ją jeszcze z 10 minut na dworze - odzywa się Zayn wchodzący do pokoju wraz z Harrym.
-Ty to przygotowałaś ?- odzywa się Harry przytulając mnie
-A jak myślisz ?
-Mój anioł - mówi całując mnie w policzek
Kątem oka dostrzegam Emilly.
-Zgaście światło ! Idą !!

Emilly

-Perrie chodziliśmy po ogrodzie przez godzinę tylko po to, żebyś pokazała mi śnieg ?! Z tego zimna nie czuję swoich palców !
-Wcale nie tylko z tego powodu- oburza się - zapomniałaś o tym krasnalu ogrodowym bez głowy ?!
Wzdycham zrezygnowana
-Nie masz pojęcia jakie masz szczęście- odzywa się i odchodzi po chwili znikając mi z oczu
-O czym ty mówisz ?
Odwracam się, kiedy moim oczom ukazuje się cały salon w małych świeczkach. Delikatne płomyczki tworzą romantyczny klimat oświetlając jedynie cząstki pokoju. W powietrzu unosi się woń wanilii. Zapomniałam o czymś ?
Nagle w moich uszach rozlega się dźwięk gitary. Dostrzegam kędzierzawe, karmelowe włosy wraz z łobuzerskim uśmieszkiem. Na mojej twarzy ponownie pojawia się uśmiech. Louis podchodzi do mnie coraz bliżej wydając z gitary coraz to inne dźwięki. Czuję jak w końcikach oczu gromadzą mi się łzy. Tłumie krzyk radości pozostający nadal w moim wnętrzu.

I might never be your knight in shining armour,
I might never be the one take home to mother,
And I might never be the one who brings you flowers,
But I can be the one, be the one tonight,

When I first saw you, from across the room,
I could tell you were curious, oh yeah,
Girl, I hope you’re sure, what you’re looking for,
As I’m not good at making promises,


But if you like causing trouble up in hotel rooms,
And if you like having secret little rendezvous,
If you like to do the things that you know we shouldn’t do,
Baby, I’m perfect, baby I’m perfect for you,
And if you like midnight driving with the windows down,
And if you like going places we can’t even pronounce,
If you like to do whatever you’ve been dreaming about,
Baby I'm perfect, baby I'm perfect
So, let’s start right now

And if you like cameras flashing every time we go out, oh yeah,
And if you’re looking for someone to write your break up songs about ,
Baby I’m perfect, baby we’re perfect

If you like causing trouble up in hotel rooms,
And if you like having secret little rendezvous,
If you like to do the things that you know we shouldn’t do,
Baby, I’m perfect, baby I’m perfect for you,
And if you like midnight driving with the windows down,
And if you like going places we can’t even pronounce,
If you like to do whatever you’ve been dreaming about,
Baby I'm perfect, baby I'm perfect
So, let’s start right now.

Gitara milknie, a ja czuję narastające dreszcze na całym ciele. Nie wierzę w to czego przed chwilą doświadczyłam ! To się stało naprawdę ? Błagam oby to nie był tylko kolejny z moich chorych snów !
-Zawsze zaklinałem, że się nie zakocham.- zaczyna powoli kierując się w moją stronę - Po tym jak ojciec nas zostawił straciłem nadzieję na jakikolwiek związek w moim życiu. Nie chciałem nikogo ranić tak jak on zranił mnie dawno temu. Przestałem interesować się miłością, oddalałem każdą szansę, zgasiłem każdą iskierkę gdzieś w najdalszej części mózgu. I wtedy pojawiłaś się ty. Obudziłaś moje serce, sprawiłaś że nie mogłem skupić myśli na zwykłych czynnościach. Zawróciłaś mi w głowie Em. Zapomniałem o problemach, od zawsze liczyłaś się tylko ty. Twój uśmiech, śmiech, twoja obecność. Pokazałaś mi zupełnie inny świat, który wcale nie traktuję mnie jak maszynę, wcale nie wymaga wiecznej szarpaniny uczuć.- kolejna łza ścieka mi z policzka, kiedy sens jego słów wpływa do mojego serca.Chlopak wzdycha i kontynuuje-  Napisałem tą piosenkę, kiedy myślałem, że już nikt nigdy nie zwróci mi świata który kochałem. Napisałem ją wtedy, kiedy uświadomiłem sobie jak wiele mam do stracenia każdego dnia, jak wiele mam do stracenia od chwili kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem. Kiedy spędzałem w studiu godziny pracując nad nową płytą, nad tą piosenką. Marzyłem by kiedyś ją zaśpiewać, tyle, że nie przy setkach ludzi wykrzykujących moje imię. Przy tobie, tylko i wyłącznie przy tobie Emilly. Wiesz dlaczego ? Bo ta piosenka, wierz mi lub nie, jest twoja. Tylko twoja. Wyraża więcej niż mógłbym ci kiedykolwiek powiedzieć czy napisać. To mój dowód. Dowód na to, że jesteś moim całym światem Emilly Smitch. Całym światem.
Dziękuję ci za świat, w który mnie zabrałaś, za twoją obecność w każdej ważnej dla mnie chwili. Dziękuję ci za to, że każdego dnia czynisz mnie najsczęsliwszym człowiekiem na ziemi.
Stoi już teraz przy mnie. Czuję jego gorący oddech na szyi, czuję świdrujące mnie zielone tęczówki. Czuję jak mokre są już moje policzki od setek łez wylanych podczas przemowy Louisa. Chłopak przeciera kolejną i uśmiecha się lekko.
-Kocham cię Em. Żałuję każdej chwili którą muszę spędzać bez ciebie. Jesteś moim darem. Jedynym powodem dla którego co rano na mojej twarzy jest uśmiech. Zawróciłaś mi w głowie kochanie
Nie wytrzymuje. Zatapiam palce w jego włosach, a moje wargi w ułamku sekundy znów spotykają jego. Dawno pocałunek nie zawierał tak wiele emocji jak tamten, który ofiarowaliśmy sobie tamtego wieczoru. Śmieję się przez łzy opierając głowę na jego ramieniu. W ciemności pokoju słyszę popiskiwanie dziewczyn. Wiedziałam, że gdzieś tam są odkąd usłyszałam gitarę.
-Jesteś szalony
-Kocham cię aniołku
-Ja ciebie też
Nagle jednak dzieje się coś czego zupełnie się nie spodziewam. Brunet odsuwa się ode mnie i patrzy prosto w oczy. Jestem zdezoriętowana.
-Od kiedy cię poznałem myślałem o tej chwili. Chciałem, żeby była jedyną, niepowtarzalna, zupełnie przez nikogo nie wymyśloną. Naszą. Wyobrażałem sobie ten dzień jako najpiękniejszy w moim życiu, albo niszczący mnie na zawsze, zależy jak odpowiesz -śmieje się nerwowo - Nie masz pojęcia jak ja się teraz dla ciebie poświęcam.
Lou wyjmuje z kieszeni marynarki czerwone pudełeczko, a ja z niedowierzania muszę zasłonić  usta dłonią. Dosłownie czuje jak moje serce przestaje na sekundę bić.Louis klęka przede mną i ukazuje mi bajecznie piękny (i pewnie drogi) pierścionek z różowym diamentem. Znów zaczynam niekontrolowanie płakać. Mam wrażenie, że ten dzień to jakiś sen.
-Czy uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i uczynisz mi ten zaszczyt…...wyjdziesz za mnie ?
Biorę głęboki wdech. Widzę jak bardzo jest przerażony. Staram się opanować, ale moje starania mają raczej marny skutek.
-TAK !!!! TAK !!!! Po stokroć razy tak !!!
Zakłada pierścionek na mój palec i całuje mnie w dłoń. Pierścionek pasuje jak ulał. Rzucam mu się na szyję i całuje najbardziej namiętnie jak tylko mnie stać. Zaraz z ciemności wyskakują przyjaciele z wielkim okrzykiem WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!
-Nie wierzę, że to zrobiłeś- śmieje się przez łzy
-Chyba nie myślałaś, że oświadczę się w jakiś zwyczajny dzień ? Wszystkiego najlepszego skarbie.
Wtulam się w chłopaka, a on otacza mnie ramionami. Czuję się bezpieczna, w jego ramionach, czuję się….szczęśliwa. Straszliwie szczęśliwa !!
Tkwię w ramionach Lou tak długo dopóki nie zostaje dosłownie z nich wyrwana przez, podobnie jak ja zapłakaną, Oliwię.
-Ja pierdziele Em, to się stało naprawdę ? Nie wierzę, że jesteś zaręczona !
-Nie ty jedna. Co ja robię ze swoim życiem ?
-W końcu go używasz Lilly.
-Lilly- wzdycham- prawię o tym zapomniałam
Przytulam przyjaciółkę do czasu kiedy dobiegają do nas Rose i Perrie
-Nie no nie mogę- piszczy Perrie- Tak strasznie się cieszę !
Obejmuję mnie ramionami na co zaraz również odpowiada Rose i Oli. Wszystkie jednocześnie śmiejemy się, płaczemy i wrzeszczymy. Kocham je jak siostry !
Kątem oka widzę jak chłopaki otaczają Louisa tak samo jak mnie. Zaczynam się niekontrolowanie śmiać.

Kiedy emocję opadają do tego stopnia, że co sekundę nie słyszę gratulacji siadamy przy stole. Kolejny raz zaczyna się rozmowa typowa dla naszej grupki. Tak jakby zupełnie nic się nie stało. Za oknami jest już zupełnie ciemno kiedy ponad połowa naczyń z jedzeniem przygotowanym przez Oli jest już pusta. Nie wiedziałam, że tak dobrze gotuje. To tiramisu skradło moje serce. Lou bierze moją rękę i splata ze sobą nasze palce. Uśmiecham się do niego szczęśliwa, nic nie jest w stanie opisać euforii jaką czuję w środku. JESTEM ZARĘCZONA !!!!!! Z pewnością jeszcze długi czas zajmie mi uświadomienie sobie tego. Odwracam się i spotykam się z uśmiechem Nialla. Nagle wstaje pukając delikatnie w kieliszek z winem.
-Chciałbym coś powiedzieć
Wszystkie pary oczu są nagle zwrócone w jego stronę.
-Lou jesteś moim przyjacielem. Tak wiele już razem osiągnęliśmy, tyle płyt nagraliśmy, jestem pewny , że gdyby nie ty nigdy to wszystko nie wytrzymało by tak długo jak teraz. Znam cie jak nikt inny i dlatego tez proszę, nie schrzań tego tak jak masz w naturze.
Wszyscy wybuchają śmiechem.
-A ty Em- wzdycha- znam cie chyba, zaraz po Olivii, najdłużej z całego siedzącego tu towarzystwa. Nie mam pojęcia co ci teraz powiedzieć. Nie wiem jak to ująć. Zawsze byłaś, będziesz i jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Przeszliśmy wiele, może zbyt wiele, ale to nieważne. Chce przez to wszystko powiedzieć, że niezależnie co się teraz zdarzy, zawsze możesz na mnie liczyć. Stanę za tobą murem nawet w najgłupszej sprawie. Nawet teraz kiedy jesteś jakby to nie było-wzdycha- zaręczona. Czuję się odpowiedzialny, żeby to powiedzieć. Czasem nie możemy zadowolić wszystkich, czasem zwyczajnie boimy się samotności, wmawiamy sobie coś co nie miało by szans przetrwać. Myślę, że wiesz co mam teraz na myśli.
Chłopak siada, a zaraz potem rozlegają się oklaski. Upijamy wszyscy toast, a ja zaraz potem rzucam mu się na ramiona.
-Dziękuję- szepczę
Opatula mnie ramionami
-Nie ma za co. Pamiętaj, że jestem
-Nigdy nie zapomnę
Wracam na miejsce i kolejny raz zaczynam rozmowę. Jakąś godzinę później w domu rozlega się dzwonek.
-Kto do cholery przychodzi o 23:00 w odwiedziny ?- odzywa się Harry
-Otworzę- wzdycham- może ktoś pomylił adres
Podchodzę do drzwi i otwieram je. Przede mną ukazuję się mężczyzna około czterdziestki Jego włosy zaczynają już siwieć, zmarszczki na czole coraz bardziej się pogłębiają. Wygląda na zmęczonego do czasu kiedy podnosi na mnie wzrok. Jego twarz nagle promienieje.Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że skądś go znam.
-Dobry wieczór
-Dobry wieczór. Pan w jakiejś konkretniej sprawie ?
-Poszukuję panny Emilly Smitch
-To ja, o co chodzi ?
Człowiek wygląda jakby go co najmniej zatkało
-Witaj kruszynko.Nie wierzę, po tylu latach….
-Przepraszam, ale kim pan jest ?- zaczynam się bać
-Twoim ojcem Emilly

 ********************************************************************************************************
Już na wstępie chciałabym was najserdeczniej przeprosić za tak długą nieobecność z mojej strony. Powód ? Całkowita blokada jakiegokolwiek pomysłu na ten rozdział. Za to jak już ją odzyskałam to zgotowała mi taka wizje dalszej historii, że szok ! :D
Postaram się  całego serduszka już nie robić tak długich przerw. Przejdźmy teraz do waszej opinii na temat rozdziału. Ja osobiście na maksa się jaram tymi zaręczynami !!!!! Kurcze tak długo chciałam to napisać i w końcu trafiła się okazja. Mam nadzieję, że wam również się podoba. Piszczie :)

P.S To taki mały prezent ode mnie do was na mikołajki :* :D











2 komentarze:

  1. Kooooocham! <33333 <333 Matko oni..on, słodko! Zaręczyny?! Taaak! :D Nigdy bym nie pomyślała, że to sie teraz tak potoczy :o Genialnie, fantastycznie, wspaniale :3 Jesteś najlepsza EVER :* Będę sie teraz tym jarać jak nie wiem :P I ten drugi szok :o Ojciec Em?? Czego on chce?! :/ Uwielbiam <3333 <333333 Czekam z wielką niecierpliwością na next'a :D Nie moge sie doczekać co jeszcze dla nas szykujesz w tej cudownej histori :3 Dużo weny, buziaki :* do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana moja nie masz pojęcia jak się cieszę, że tak myślisz :* Dziękuję za miłe słowa i jeszczę bardziej się cieszę z faktu, że rozdział tak bardzo Ci się podoba :) To niesamowite uczucie :)
      Życzę udanych mikołajek i do następnego rozdziału :)
      Buziaki :*

      Usuń